RSS
poniedziałek, 18 stycznia 2016

Ostatni wpis był bardzo dramatyczny. Za bardzo. Ostatecznie nie jest wcale źle, choć tęsknię jak szalona. Jednak nie tęsknota jest źródłem przygnębienia. Dołowanie jest stałym elementem mojego życia, które nasila się, gdy za oknem głównie noc, a jeśli dzień, to i tak szary, blady i do dupy, a ja - jak większość ludzkości - do radości potrzebuję słońca.

Tak więc dopadają mnie smutki, są to zwykłe smutki zimowe.

Radzę sobie, jak zwykle, książkami i filmami. Od niedawna lubię do tego ciepłe napoje. To pewnie zabawna uwaga, ale dotychczas piłam zimną kawę, przestygniętą herbatę, sok pomidorowy z lodówki i taką coca-colę. A teraz lubię kawę prawie wrzącą i herbatę też, i ciepłą wodę z miodem i cytryną.

Jestem chora, zakatarzona i mam dreszcze. Może to dlatego.

 

Tagi: dziennik
11:55, jol-ene
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 146